Moje kolana prawie odmówiły mi posłuszeństwa.
„Powiedział, że mamy myślą, że dzieci nic nie wiedzą, ale my wiemy” – płakała. „Powiedział, że ci powie po Dniu Matki, kiedy jednorożec będzie gotowy”.
„Co się potem stało?”
„Och, Randy.”
„Powiedziałam mu, żeby pił wodę” – szlochała Sarah. „Mój tata mawiał tak, kiedy bolał mnie brzuch. Pij wodę i poczekaj chwilę. Nie wiedziałam, że serca są inne”.
Upadłem na podłogę przed nią.
„Saro, spójrz na mnie.”
„To nie pomogło.”
„Nie, kochanie. To nie były lekarstwa. Ale to była dobroć.”
Jej twarz się zmarszczyła.
Upadłem na podłogę.
„Potem próbował schować jednorożca” – wyszeptała. „Powiedział, że nie można zobaczyć listu z przeprosinami przed prezentem. Wtedy jego krzesło zaskrzypiało i upadł”.
Zakryłem usta.
„Wszyscy krzyczeli” – powiedziała Sarah. „Pani Bell powtarzała jego imię zbyt głośno. Potem przyjechali ratownicy medyczni”.
Jej głos stał się niższy.
„Pamiętam ich buty. Były czarne i błyszczące. Jeden nadepnął na fioletową włóczkę Randy’ego. Chciałem go przesunąć, ale pani Reeves kazała nam się cofnąć”.
„To wtedy wziąłeś plecak?”
„Potem przyjechali ratownicy medyczni.”
Sarah skinęła głową. „Po tym, jak go zabrali. Jego plecak wciąż był pod stołem. Randy kazał mi pilnować jednorożca do Dnia Matki, a liścik z przeprosinami był w środku”.
„Więc wziąłeś.”
„Pomyślałam, że jeśli dorośli to znajdą, to to wyrzucą.”
Spojrzała na mnie przerażonymi, ale lojalnymi oczami.
„Więc go strzegłem.”
„Jego plecak nadal był pod stołem.”
***
Tuliłem ją, gdy płakała w moje ramię, a niedokończony jednorożec siedział między nami, jakby Randy dopiero co wyszedł z pokoju.
Kiedy się uspokoiła, zapytałem: „Kto się tobą opiekuje?”
„Mój dziadek. Dziadek Joe.”
„Znasz jego numer?”
Jej ręce się trzęsły, więc wybrałem numer.
Dziadek Joe odpowiedział bez tchu: „Saro? Czy to ty, moje dziecko?”
„To Haley. Mama Randy’ego. Sarah jest ze mną.”
„O Boże. Przepraszam panią. Wyszła, zanim się obudziłem.”
„Kto się tobą opiekuje?”
„Ona mi nie przeszkadzała, Joe” – powiedziałem. „Przyprowadziła mojego syna do domu”.
Zamilkł.
„Proszę, przyjdź. Jutro pójdziesz ze mną do szkoły.”
Sarah wyglądała na przerażoną. „Pani Bell będzie zła”.
Wziąłem ją za rękę. „Randy też się bał, ale i tak powiedział ci prawdę, kochanie. Teraz my powiemy ją za niego, dobrze?”
„Pani Bell będzie wściekła.”