W pozytywce znajdowało się zdjęcie.
Młody Lucas uśmiechał się obok matki.
Na odwrocie zdjęcia widniały pospiesznie napisane słowa.
Lucas widział, co się stało. Nie wiem, jak go chronić. Jeśli Jonathan się dowie, wszystko legnie w gruzach.
W pomieszczeniu zapadła cisza.
Lucas przyłożył dłonie do skroni.
Obrazy powróciły falą.
„Samochód… to nie był wypadek” – wyszeptał. „Ktoś nas śledził”.
W tym momencie z ukrytego korytarza technicznego za zburzoną ścianą wyłonił się mężczyzna.
To był Mark Dalton, były inżynier, którego Jonathan zwolnił lata wcześniej.
Uniósł broń.
„Ta dziewczyna wszystko zepsuła” – warknął.
Wybuchł chaos.
Ochroniarze obezwładnili go, zanim zdążył uciec.
Po przesłuchaniu prawda wyszła na jaw.
Mark ukradł miliony z firmy Jonathana. Matka Lucasa to odkryła. Podczas konfrontacji na drodze Mark gonił ją samochodem, powodując wypadek, w którym zginęła.
Młody Lucas był świadkiem tego wszystkiego.
Dziwne pasożyty zrobiły coś nieoczekiwanego.
Nie spowodowały ślepoty.
Zablokowały traumatyczne wspomnienie, grzebiąc je głęboko w jego umyśle.
Kiedy Lily je usunęła, wspomnienia powróciły – podobnie jak wzrok Lucasa.
Powoli, powoli zaczęły pojawiać się kształty.