„ ŻADNE DZIECKO NIE JEST OBYWATELEM DRUGIEJ KLASY WE WŁASNEJ RODZINIE, A DZIŚ W KOŃCU NALEŻY PŁACIĆ CENĘ WASZEGO OKRUCIEŃSTWA ” .
Stałam się pośrodku tego marmurowego holu rodziców, a mój głos był niczym niezwykłym, mrożący krew w żyłach noży, przecinający mdły zapach drogich liii i cytrynowego wosku do foteli. Przez pięć lat była „niezawodną” – córką, która poradziła sobie z kryzysami, bilansowała księgi rachunkowe i dotyczyła własnego użytku, przez kruchy pokój dynastii Harrisonów . Funkcjonowałem jako niewidzialny fundament ich życia, podpalając się, poprzez parametry im ciepło. Ale możliwa na bladą, drżącą twarzą w twarz, uświadomiłam sobie, że została wychowana w domu na truciźnie.