chcieli wymazać
Milczałam przez sześć lat, nie z wyboru, ale dlatego, że są rzeczy, które, gdy się je opowie, niszczą słuchacza. I dlatego, że byli mężczyźni, potężni mężczyźni po zwycięskiej stronie wojny, którzy nie chcieli, żebym mówiła. Nazywam się Hélène Du Valallet, mam 80 lat i to, co zaraz wam opowiem, to pierwszy i ostatni raz, kiedy pozwolę komuś nagrać mój głos.
Nie robię tego dla sprawiedliwości. Sprawiedliwość umarła wraz ze mną w 1943 roku w pokoju bez okien w piwnicy budynku, który nigdy nie pojawił się na żadnej oficjalnej mapie niemieckiej okupacji Francji. Robię to, bo jeśli umrę, nie mówiąc ani słowa, te 71 dni zniknie z historii, a ludzie, którzy mnie tam zamknęli, odniosą podwójne zwycięstwo. Od początku będę mówił jasno.
To, co mi się przydarzyło, nie znajduje się w podręcznikach historii. Nie ma zdjęcia, nie ma oficjalnego dokumentu. Niemcy zniszczyli wszystko przed wycofaniem się, a alianci, wyzwalając ten region, woleli nie badać sprawy. Było tyle okropieństw, tyle masowych grobów, tyle obozów zagłady, że mały tajny ośrodek zatrzymań, w którym 11 kobiet zniknęło bez śladu, nie był wart wzmianki.
Ale przeżyłem, i to ich wkurzyło. Dziś, siedząc tu przed tymi francuskimi badaczami, którzy w końcu mnie odnaleźli, wiem, że głos mi drży. Wiem, że zapiera mi dech, gdy pewne słowa próbują wydobyć się z moich ust, ale każde słowo, które zaraz wypowiem, jest prawdziwe. Każdy szczegół, każdy dźwięk, każdy zapach, pamiętam to tak, jakby wydarzyło się wczoraj.
Jeśli kiedykolwiek słyszałeś o nazistowskiej okupacji Francji, prawdopodobnie znasz historie oporu, brutalnych więzień, obozów takich jak Drancy czy Ravensbruck, ale nikt nie słyszał o tym, co wydarzyło się w Ville Mort na wschodzie, ponieważ Ville Mort nigdy nie powinno było istnieć. I być może słuchając mojej historii, zrozumiesz, dlaczego są prawdy, które niektórzy wolą na zawsze ukryć.