Architekt Skarbca
Przez pięć lat traktowałam swoje małżeństwo jak ryzykowny projekt venture capital – upadający startup, w którym byłam jedynym inwestorem, prezesem i woźną. Wkładałam w czarną dziurę nieograniczony kapitał emocjonalny, pracę do późna w nocy i oszałamiające ilości zimnego, twardego kapitału, desperacko czekając na zwrot z inwestycji, który nigdy nie nadchodził. W wieku trzydziestu czterech lat byłam tytanem w branży technologicznej, architektem stojącym za Aegis Systems , firmą zajmującą się cyberbezpieczeństwem, która zdominowała rynek. Pracowałam po osiemdziesiąt godzin tygodniowo, napędzana kofeiną i cichą nadzieją, że mój sukces w końcu przyniesie mi szacunek ukochanego mężczyzny.
Mój mąż, Marcus , miał trzydzieści sześć lat i posiadał wyjątkowy, przerażający talent: umiejętność emanowania aurą ogromnego bogactwa, za które płacił krocie, nie wpłacając absolutnie nic na nasze konta bankowe. Był menedżerem średniego szczebla w firmie logistycznej, stanowisko to utrzymywał głównie dla wizytówek, podczas gdy jego styl życia – zabytkowe zegarki, garnitury szyte na miarę, rezydencja Bel-Air – był w całości finansowany z dywidend mojego wyczerpania.