Wróciłam do domu i zastałam moją dwuletnią córeczkę z trudem łapiącą oddech. Mąż powiedział spokojnie: „Po prostu upadła. Zostawcie ją w spokoju”. Pospiesznie zawiozłam ją do szpitala. W chwili, gdy pielęgniarka zobaczyła mojego męża, zaczęła drżeć. Potem wyszeptała: „Dlaczego… dlaczego on tu jest?”. Zamarłam w miejscu.

1. Dusząca cisza.
Wpadłem przez drzwi wejściowe do naszego mieszkania na trzecim piętrze dokładnie o 17:30. Byłem wyczerpany, stopy bolały mnie po wyczerpującej dziesięciogodzinnej zmianie w firmie, ale moje serce już wyczekiwało znajomego, chaotycznego plaśnięcia małych, bosych stóp o drewnianą podłogę i irytującego, radosnego ryku popołudniowych kreskówek.

Zamiast tego w mieszkaniu panowała grobowa cisza.