„Tu Oddział Ratunkowy w San Diego” – powiedziała dyspozytorka.
„Nazywam się Sarah Mitchell” – powiedziałam. „Myślę, że w moim domu odbywa się nielegalny handel narkotykami”.
Jej ton natychmiast się zmienił.
„Proszę pani, czy jest pani obecnie w niebezpieczeństwie?”
„Nie” – odpowiedziałam. „Ale mój pięcioletni syn jest tam z ojcem”.
W ciągu kilku minut na miejsce zdarzenia wysłano policję.
Laboratoria narkotykowe mogą wytwarzać toksyczne substancje chemiczne, dlatego funkcjonariusze wezwali również zespoły ds. materiałów niebezpiecznych i pogotowie ratunkowe, aby były w gotowości.
Dlatego przyjechały trzy karetki.
Mieszkańcy okolicy zebrali się na zewnątrz, a ulica była oświetlona migającymi światłami.
Eric właśnie wrócił z jednego ze swoich „spotkań biznesowych”, gdy policja zatrzymała go na podjeździe.
Później funkcjonariusze powiedzieli mi, że wyglądał na zdezorientowanego.
Nie dlatego, że była tam policja.
Ale dlatego, że coś sobie uświadomił.
W końcu ktoś powiedział prawdę. Kiedy wróciłam do domu, ulica była pełna radiowozów. Błyskające światła odbijały się od domów w okolicy. Przy garażu stała ekipa do usuwania materiałów niebezpiecznych, a funkcjonariusze wynosili pudła z dowodami na zewnątrz.
Melissa siedziała skuta kajdankami na krawężniku obok mężczyzny z nagrania.
Eric stał nieopodal, rozmawiając z dwoma detektywami; jego twarz była blada.
Kiedy zobaczył, że idę w kierunku domu, zamarł.
„Sarah” – powiedział cicho. „Co pani tu robi?”
Jeden z detektywów odwrócił się do mnie.
„Pani Mitchell?”
„Tak.”
„Jestem detektywem Carlosem Ramirezem. Pani telefon spowodował to śledztwo.”
Twarz Erica zbladła.
„Zadzwoniła pani na policję?”
Spojrzałam mu prosto w oczy.
„Tak.”
Powoli pokręcił głową. „Nie rozumie pani, co pani zrobiła.”
„Nie” – odpowiedziałam spokojnie. „Nie rób tego”.
Detektyw Ramirez stanął między nami.
„Proszę pana, znaleźliśmy laboratorium chemiczne w pańskiej piwnicy. Chcielibyśmy zadać panu kilka pytań”.
Eric potarł czoło. „To nie jest to, na co wygląda”.
„To dobrze”, powiedział spokojnie Ramirez. „Bo rzeczywiście wygląda to na przestępstwo”.
Melissa nagle zawołała z krawężnika.
„To nie wina Erica!”
Funkcjonariusze ją zignorowali.
Eric spróbował ponownie.