Rozdział 1: Zniszczone Sanktuarium
Jestem Maria Mills , sierżant, Siły Specjalne Stanów Zjednoczonych. Dziewięćdziesiąt dni temu wywlokłam się z mgły znieczulającej w sterylnym oddziale szpitala wojskowego. Moje lewe ramię było zablokowane w sztywnej ortezie, promieniującej tępym, mechanicznym bólem, a prawa strona mojej twarzy była tak groteskowo opuchnięta, że ledwo mogłam unieść powiekę. Mimo to, brutalny stan mojego ciała był zaledwie przypisem w porównaniu z przerażającym obrazem wypalonym w moich siatkówkach. Nadal mogłam zobaczyć moją matkę, ducha we własnej skórze, stojącą idealnie nieruchomo w zrujnowanych drzwiach mojego mieszkania. Jej oczy były pustymi, pustymi kałużami nicości, gdy patrzyła, jak mój ojczym, Corbin , miażdży chrząstkę mojej tchawicy. Tuż przed tym, jak pochłonęła mnie ciemność, udało mi się ślepo przeciągnąć kciukiem po rozbitym ekranie telefonu, wysyłając trzyliterową transmisję, która zapobiegła mojemu własnemu morderstwu.