Przez dekadę moja matka po cichu pozwalała ojczymowi mnie wykorzystywać, co zmusiło mnie do ucieczki i zaciągnięcia się do wojska. Wytropił mnie, wdzierając się o północy do mojej kwatery wojskowej. Nie dawał mi spokoju, aż strzeliło mi w ramię, a twarz pokryła się krwią, podczas gdy moja matka stała zamrożona w biernym milczeniu. Kiedy mnie dusił, udało mi się wystukać trzyliterowy sygnał SOS na telefonie. Jego zadowolony uśmiech zniknął, gdy zdał sobie sprawę, że nie tylko przyparł do muru przerażoną dziewczynę – właśnie wypowiedział wojnę oddziałowi sił specjalnych USA.

Rozdział 1: Zniszczone Sanktuarium

Jestem Maria Mills , sierżant, Siły Specjalne Stanów Zjednoczonych. Dziewięćdziesiąt dni temu wywlokłam się z mgły znieczulającej w sterylnym oddziale szpitala wojskowego. Moje lewe ramię było zablokowane w sztywnej ortezie, promieniującej tępym, mechanicznym bólem, a prawa strona mojej twarzy była tak groteskowo opuchnięta, że ​​ledwo mogłam unieść powiekę. Mimo to, brutalny stan mojego ciała był zaledwie przypisem w porównaniu z przerażającym obrazem wypalonym w moich siatkówkach. Nadal mogłam zobaczyć moją matkę, ducha we własnej skórze, stojącą idealnie nieruchomo w zrujnowanych drzwiach mojego mieszkania. Jej oczy były pustymi, pustymi kałużami nicości, gdy patrzyła, jak mój ojczym, Corbin , miażdży chrząstkę mojej tchawicy. Tuż przed tym, jak pochłonęła mnie ciemność, udało mi się ślepo przeciągnąć kciukiem po rozbitym ekranie telefonu, wysyłając trzyliterową transmisję, która zapobiegła mojemu własnemu morderstwu.