ozdział 1: Iluzja portu
Ledwie atrament wysechł na dokumentach końcowych, a już sama powaga mojej niezależności w końcu przeniknęła mnie do szpiku kości. W wieku dwudziestu ośmiu lat nie powinnam czuć się jak ocalała z długiej, cichej wojny, a jednak stojąc pośrodku salonu, właśnie to uczucie mnie ogarnęło.