Pracowałam na trzech etatach, żeby móc pozwolić sobie na wymarzony luksusowy apartament. Zamiast być dumna, moja mama wybuchła złością. Zażądała, żebym go sprzedała, żeby opłacić czesne mojej 18-letniej siostry. Kiedy odmówiłam, nazwała mnie „samolubnym narcyzem”, rzuciła w moją głowę butelką szampana i wyrzuciła mnie na zawsze. Ale niecałe 24 godziny później zadzwonił mój telefon. To była ona, kompletnie spanikowana.

ozdział 1: Iluzja portu

Ledwie atrament wysechł na dokumentach końcowych, a już sama powaga mojej niezależności w końcu przeniknęła mnie do szpiku kości. W wieku dwudziestu ośmiu lat nie powinnam czuć się jak ocalała z długiej, cichej wojny, a jednak stojąc pośrodku salonu, właśnie to uczucie mnie ogarnęło.