Podczas moich kontaktów z wprowadzoną mi do ręki notatkę ze swojego bukietu, na której znajdowało się tylko „Tato, pomóż mi”, a zanim pan młody dokończyć przysięgę małże, stanąć przed dwustoma wejściami, przerwałem ceremonię i groziłem, jego twarz blednie, gdy szeryf, którego połączenie zostało wywołane jako „przyjaciela rodziny”, ujawniło się zu — zaczęło się od tego, że żeni się z otwartym, przez otwarte na moje ranczo w Kolorado, nie miał pojęcia, że ​​​​już był zatrudniony detektywa, podłączem mu samochód i pozostawałem w związku czekając na chwilę, w jego idealnym dziecku PLAN W KOŃCU POWSTRZYMANY

dyby mój przyszły zięć po raz trzeci zapytanie mnie o granicę nieruchomości, mógłbym mu ją zaznaczyć nawet przez sen.

Stawał się przy wielkim oknie, jakby był jego miejscem, z kubkiem ochronnym, a jego zagrożenie unosiło się nad łąką. Na zewnątrz, poranek w Kolorado robi to, co zawsze – mgła unosiła się znad wystąpienia gruntu, nasza stara stodoła występująca się czymś naturalnym, kształtem na tle bladego światła, osiki na zachodnim skraju rzucały drżące cienie na trawę. A za tym wszystkim – daleko za warzywnikiem, za rozwalonym płotem, którego nikt już nie raczył akcji – ciągnął się poszarpany pas drzew, który wyznaczał, gdzie kończy się nasza ziemia, a zaczyna sąsiedni.

Tyler zawsze wpatrywał się w te drzewa.

„Gdzie dokładnie kończy się twoja posja, Robercie?” – pytał tym swoim znajomym, po prostu ciekawym tonem, który doprowadził do perfekcji.

„Linia drzewna” – opcjonalne, płuczące kubek, pytanie dotyczy pogody. „Widzisz, gdzie ta wielka osika się pojawia, jest dostępna? To narożny znacznik. Płot biegnie na północ, a wyznacza granicę na dostęp”.

Powiązane artykuły