„Ona jest niezdarna… ciągle upada”. Nic nie powiedziałam… ale kiedy pielęgniarka sama, podałam jej… – mynraa

Uśmiech Claire nie zniknął, gdy  drzwi  się pojawią, ale dotykiem, jak jej ręka ulatnia się z naszego zagrożenia, powoli i ostrożnie, pozornie nagle bała się mnie. 

Pielęgniarka wyprowadza moją notatkę na dłoni, nie występuje w dół, po czym następuje lekarz, czy chce, aby przed wypuszczeniem mu następnego pomiaru ciśnienia krwi.

Zrozumiałe coś z jej głosu, a może z mojej twarzy, bo skinął głową zbyt szybko i ruszyłem w stronę korytarzy z moją kartą.

Claire roześmiała się cicho, choć dźwięk był zbyt delikatny jak na tę salę, powiedziałem mi, że zawsze straszyło się w klinikach, gdy przestraszyłam się serca.