Na moim baby shower weszła kobieta w ciąży i zawołała mojego męża „Kochanie”. Zamarłam. Powiedziała: „Jestem jego żoną”. Wszyscy jej uwierzyli, dopóki nie zadałam jednego prostego pytania. Zbladła jak ściana…

Przyjęcie z okazji narodzin dziecka miało być najłatwiejszym i najdoskonalszym dniem mojej ciąży.

Rozległy salon w domu mojej siostry Lauren lśnił delikatnymi różowo-złotymi dekoracjami. Długi mahoniowy stół w jadalni uginał się pod ciężarem delikatnych kanapek, ogromnego tortu pieluszkowego i trzydziestu babeczek z idealnie ułożonymi bitą śmietaną. W tym pokoju zebrały się wszystkie kobiety, które kochałam i którym ufałam. Byłam w ósmym miesiącu ciąży, skrajnie wyczerpana, szalenie emocjonalna i bardzo starałam się po prostu cieszyć tym razem byciem w centrum czegoś radosnego.