Moje dzieci porzucają mnie związaną w śmietniku: „Zostań tam, bezużyteczna staruszko”. Po całym życiu poświęceń szczerze wierzyły, że pozbycie się mnie jak śmiecia uwolni je od ciężaru i przybliży do mojej fortuny. Myślały, że zapewniły sobie dziedzictwo. Nie miały pojęcia, że ​​zamierzam zostawić każdy grosz człowiekowi, który zbierał ich śmieci.

Rozdział 1: Złote sępy z posiadłości Vance’a
Mówią, że budując imperium z czerwonej gliny i przemysłowego błota, nigdy tak naprawdę nie poczujesz zapachu ziemi na własnej skórze. Zaczynałam czterdzieści lat temu z jedną, zardzewiałą ciężarówką Peterbilt , radiem CB syczącym jak wąż i sercem pełnym desperackiej ambicji, jaką może zrodzić tylko ubóstwo. Miałam dwadzieścia pięć lat, byłam wdową z trzema głodnymi gębami do wykarmienia, jeździłam osiemnastokołowcami przez górskie przełęcze, podczas gdy świat wmawiał mi, że miejsce kobiety jest na miejscu pasażera.

Dziś Vance Logistics Group to gigant branży łańcucha dostaw, wart czterysta milionów dolarów. Ja, Eleanor Vance , jestem matriarchą królestwa zbudowanego na wyczuciu czasu, determinacji i niezachwianej wierze, że wszystko na tym świecie ma swoje miejsce. Spędziłam życie przewożąc ładunki przez kontynenty, radząc sobie ze strajkami pracowniczymi i kryzysami paliwowymi, ale moją największą porażką było to, że nie udało mi się zaszczepić moim dzieciom poczucia człowieczeństwa.