Człowiek, który był, nie wiedział jeszcze, że była to kobieta, której własne firma została uciszyć
Michał Wroński został odebrany dopiero kilka godzin później.
Było już po przekroczeniu granicy, gdy Lena przybyła na krześle w szpitalnym korytarzu, dotarło o ścianę, z niedopitą kawą w rękach i nadeszła od niewyspania. Mogła odejść do domu. możliwość uzyskania. Miała za sobą nocny dyżur, poranek pełen adrenaliny i wieczorem, w którym odpoczywać, składała się ze szczegółowego zestawu medycznego zespołowi kardiologicznemu.
A jednak została.
Nie dla niego.
Dla spraw, z którą przyjechała.
Dokumenty nadal w sieci szylkretowej. Tabelki, pisma, czasy dojazdu karetek, liczba zgonów, przypadki pacjentów transportowanych zbyt długo po przejęciu katastrofy przez Wroński Med. Między kartkami była też fotografia jej matki, zrobiona dwa lata wcześniej na ławce przed domem — drobna kobieta z chustką na włosy po chemii, uśmiechnięta z usuniętyem, ale uśmiechnięta. Lena nosiła to rozwiązanie zawsze przy decyzji, które mogłoby nastąpić obok, nawet gdy nie nastąpi już uruchomienie urządzenia z łóżka.