Logika była przerażająca i nieskazitelna.
„Zapytałaś go?” naciskałam.
„Jeszcze nie. Chciałam ci powiedzieć wcześniej”.
„A co, jeśli odmówię?”
W tym momencie twarz mojego ojca zdawała się postarzała o dziesięć lat. „Wtedy będę dalej szukał białego męża, oboje wiemy, że mi się to nie uda, a ty po mojej śmierci spędzisz resztę życia w pensjonacie, zdana na łaskę krewnych, którzy uważają cię za ciężar”.
Miał rację. Nienawidziłam tego, że miał rację.
„Czy mogę się z nim spotkać? Porozmawiaj z nim, zanim podejmiesz tę decyzję, dla was obojga”.