Emma w milczeniu spojrzała na kopertę.
Nie zszokowana – tylko potwierdziła to, co już podejrzewała.
Późne nieobecności, nagła niechęć do korzystania z telefonu, napięcie, którego, jak sądził, nie czuła.
Zdjęła skuwkę z długopisu i podpisała.
Spokojnie. Z opanowaniem. Absolutnie.
Brwi Daniela zmarszczyły się w konsternacji. Uśmiech Marcusa poszerzył się, przekonany, że ją przyparli do muru i nie będzie mogła się już z tego wydostać.
Potem Emma spokojnie sięgnęła do torebki i położyła na stole małą, kremową kopertę.
„Teraz moja kolej” – powiedziała.
Marcus prychnął. „Co to ma być? List pożegnalny?”
Emma nie odpowiedziała. Założyła ręce i czekała.
Daniel rozerwał kopertę, wyciągnął cienką kartkę papieru i przeczytał pierwszą linijkę – jego twarz zbladła.
Marcus pochylił się, żeby spojrzeć… i jego uśmiech natychmiast zniknął. Bo Emma nie była tą, która była przewidywalna.
A gra, którą myśleli, że opanowali, dopiero się zaczęła.
Ciąg dalszy w komentarzach 👇
Jeśli chcesz kontynuować, kliknij przycisk „Dalej” poniżej ⤵