„Tak” – zadrwiła. „Może już przestaniesz prosić tatę o pieniądze na benzynę”.
Nie prosiłem ojca o pieniądze od dekady. Ale lubił mówić ludziom, że mnie wspiera; to stawiało go w dobrym świetle.
„No, chodź” – Beatrice klasnęła w dłonie. „Kolacja podana. Aria, umyj ręce Lily. Wygląda, jakby się kleiła”.
Przeszliśmy do jadalni. Stół był nakryty piękną porcelaną – serwisem Royal Doulton.
„Aria” – powiedziała mama, wskazując na składane krzesło ustawione w rogu stołu, z dala od głównego elementu. „Ty i Lily usiądźcie tam. Nie chcemy tłoczyć się przy stole”.
Usiadłem na składanym krześle. Zachwiało się.
Rozejrzałam się po pokoju – po kryształowym żyrandolu, aksamitnych zasłonach, portretach Eleny kończącej studia, Eleny wygrywającej lokalną nagrodę biznesową, Eleny uśmiechniętej. Nie było żadnych moich zdjęć.
Byłem duchem w tym pokoju. Ale duchy mają wyraźną przewagę: widzą wszystko, a nikt ich nie widzi.
Rozdział 2: Masakra w Niedzielę Wielkanocną.
Napięcie w domu narastało od tygodni, osiągając punkt kulminacyjny w Niedzielę Wielkanocną. Transakcja przejęcia miała zostać sfinalizowana następnego ranka, w poniedziałek o 9:00. Elena trzęsła się z szaleńczej energii, podekscytowana perspektywą rychłego bogactwa.
Jadalnia była pełniejsza niż zwykle. Moi rodzice zaprosili sąsiadów, Robinsonów, żeby pochwalić się sukcesem Eleny.
„Tak” – powiedziała głośno Elena, gestykulując widelcem. „Dyrektorzy Titanów są twardzi, ale ich oczarowałam. Chodzi o dominację. Musisz im pokazać, że jesteś alfą w tym pokoju”.
Cicho pokroiłam szynkę Lily na małe kawałki. Lily była zmęczona. Nie spała, bo Beatrice nalegała, żebyśmy przyjechali wcześniej, żeby pomóc w przygotowaniach, chociaż „pomoc” oznaczała głównie szorowanie listew przypodłogowych, podczas gdy