Następne dni należały do najtrudniejszych w moim życiu. Moi rodzice, Eleanor i Richard, wkroczyli całkowicie, dbając o to, żebym nigdy nie była sama. Zajęli się każdym szczegółem, od opieki nad Lily po rozmowy z administracją szpitala w sprawie złożenia formalnego doniesienia na Ethana. Ich niezachwiane wsparcie stało się moją kotwicą w tej burzy. Fizycznie się goiłam, ale emocjonalne rany były głębsze. Za każdym razem, gdy zamykałam oczy, widziałam Ethana stojącego nade mną z uniesionymi w gniewie pięściami. Wspomnienie jego ataku odtwarzało się w mojej głowie jak koszmar, od którego nie mogłam uciec. Pomimo bólu wiedziałam, że muszę działać, nie tylko dla siebie, ale i dla Lily. Zaczęłam rozmawiać z prawniczką, Amandą, która zapewniła mnie, że Ethan zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za swoje czyny. „Dość już przeszłaś, Nancy” – powiedziała stanowczo. „Czas walczyć”. Po raz pierwszy od lat poczułam iskierkę nadziei. Nie tylko przetrwałam; przygotowywałam się do przejęcia kontroli nad swoim życiem.
Po poważnym wypadku samochodowym trafiłam do szpitala. Mój mąż wpadł do pokoju, wściekły. „Dość tej teatralności!” krzyknął. „Wynoś się z łóżka – nie będę na to marnował pieniędzy!”. Złapał mnie, próbując ściągnąć z materaca. Kiedy zaczęłam się szarpać, uderzył mnie pięściami w brzuch. To, co się potem wydarzyło, przerosło moje najśmielsze oczekiwania…