Młoda oficer stała przy tylnej ścianie z zapieczętowaną kopertą w ręku.
Przybyła niecałe pięć minut wcześniej.
Nikt jej nie rozpoznał.
Co oznaczało, że była idealna.
Nowo przybyła
Nazywała się Komandor Alina Vega.
Chociaż nikt na korytarzu jeszcze o tym nie wiedział.
Dla nich była po prostu młodą kobietą w standardowym mundurze podróżnym bez żadnych odznaczeń – jedynie skromną prezencją kogoś, kto właśnie został przeniesiony.
Niosła u stóp małą torbę podróżną i grubą teczkę z napisem „WSTĘP ZASTRZEŻONY – TYLKO DLA KOMANDORA”.
Miała spokojny wyraz twarzy. Obserwacyjny.
I, co dziwne, cierpliwy.
Kiedy Mercer podszedł, nie zapytał jej o imię.
„Zgubiona?” – zapytał na tyle głośno, by usłyszeli ją stojący obok oficerowie.
Kilka osób się odwróciło.
Alina uprzejmie uniosła teczkę.
„Zgłosić się z zapieczętowanymi rozkazami, proszę pana”.
Mercer nawet na nich nie spojrzał.
Zamiast tego zerknął na toalety w dalszej części korytarza, których drzwi były otwarte do sprzątania po inspekcji.
Rozbawił go ten moment.
„Rozkazy mogą poczekać” – powiedział nonszalancko.
„Inspekcja jest za dwie godziny”.
Wskazał na toaletę.
„A wy się jeszcze przydacie”.
W korytarzu zrobiło się ciszej.
Ktoś przy kserokopiarce udawał, że skupia się na papierkowej robocie.
Inny oficer oparł się o biurko, żeby obserwować.
Mercer uśmiechnął się nieśmiało.
„Weź szczotkę. Chcę, żeby te toalety lśniły, zanim przybędzie admirał”.
Słowa unosiły się w powietrzu jak test.
Niektórzy wyglądali na zakłopotanych.
Inni wydawali się dobrze bawić.
Nikt nie interweniował…
WYBIERZ « WSZYSTKIE KOMENTARZE », ABY ZOBACZYĆ MÓJ PIERWSZY KOMENTARZ I PRZECZYTAĆ CAŁY 👇
Jeśli chcesz kontynuować, kliknij przycisk „Dalej” poniżej ⤵