„Nie bądź śmieszna” – warknęła Catherine, a jej głos zniżył się do tego znajomego, przerażającego syku, którym uciszała mnie, gdy byłam dzieckiem. „Preston zabawia wspólników swojej firmy. Ty nic nie robisz. Wychowywaliśmy już dzieci, Emmo. Zajmie ci to dokładnie dwie minuty. Przestań krążyć nad nią jak neurotyczka. To żenujące”.
„Po prostu nie chcę jej zostawiać samej w tym tłumie” – zawahałam się, czując, jak żołądek ściska mi się od dobrze znanego, głęboko zakorzenionego niepokoju.
„Natalie jest tuż obok” – Catherine wskazała na moją siostrę, która stała przy stole z tortem, popijając Pinot Grigio i śmiejąc się z innymi matkami. „Ona będzie jej pilnować. A teraz idź”.
Wbrew krzykowi i pierwotnemu instynktowi w moim ciele, puściłam dłoń Rosie. Powtarzałam sobie, że przesadzam. Powtarzałam sobie, że to tylko dwie minuty. Powtarzałam sobie, że moja siostra, matka dwójki dzieci, nie pozwoli, żeby coś stało się maluchowi na ogrodzonym podwórku.
Ruszyłam w stronę domu, przeciskając się przez tłum roześmianych dzieci i pijących dorosłych. Poszłam do kuchni, przeszukałam ogromną designerską torebkę mamy, znalazłam klucze i wyszłam przez drzwi wejściowe na okrągły podjazd. Bagażnik był zablokowany, więc musiałam przez kilka bolesnych minut mocować się z zasuwką, zanim w końcu wyjęłam aksamitne pudełko na biżuterię.
Wykonanie zlecenia zajęło dokładnie piętnaście minut.
Pospiesznie przemierzyłam dom, ściskając w dłoniach ciężkie pudełko z prezentem. Gdy wyszłam na tylne patio, oślepiające popołudniowe słońce uderzyło mnie w oczy. Rozejrzałam się po morzu dzieci, szukając jaskrawożółtej sukienki Rosie.
Sprawdziłem dmuchany zamek. Sprawdziłem stanowisko klauna. Sprawdziłem stoły z przekąskami.
Nic.
Serce zaczęło mi walić w szalonym rytmie o żebra. Zimny pot wystąpił mi na karku.
Przeciskałem się przez tłum, nerwowo rozglądając się. Natalie i moja mama wciąż stały przy stole z tortem. Stukały się kieliszkami z winem, śmiejąc się z żartu, który właśnie opowiedział jeden z kolegów Prestona.
Rosie nigdzie nie było widać.
A zadowolony z siebie, zupełnie obojętny wyraz twarzy mojej siostry sprawił, że krew zamarzła mi w żyłach.
Część 2: Niebieskie Usta
Upuściłam aksamitne pudełko z biżuterią na kamienie tarasu. Uderzyło w ziemię z głośnym hukiem, ale ani Natalie, ani moja mama zdawały się tego nie zauważać.
Przepchnęłam się obok kobiety w kwiecistej sukience i złapałam Natalie za ramię.
„Gdzie ona jest?” – zapytałem łamiącym się głosem, który przebił się przez kwartet smyczkowy. „Gdzie jest Rosie?”
Natalie powoli odwróciła głowę, patrząc na moją dłoń na swoim ramieniu jak na chorego owada. Odsunęła się, przewracając idealnie wytuszowanymi oczami i powoli, z rozmysłem upiła łyk swojego Pinot Grigio.
„Spokojnie, Emma, Boże” – westchnęła Natalie, a jej głos ociekał skrajną irytacją. „Marudziła. Pła