Patrzysz na Camilę i mówisz: „Tak. Noszę mundur. Zarabiam pieniądze. Ratuję ludzi, którzy naprawdę chcą być uratowani. To powinno cię zawstydzać bardziej niż mnie”.
Otwiera usta, ale drzwi otwierają się, zanim jeszcze dobiega z nich dźwięk. Administrator szpitala wchodzi do środka, a tuż za nim jest ochroniarz. Najwyraźniej w sali konsultacyjnej B obowiązuje pewien próg hałasu, a twoja rodzina go przekroczyła. Administrator pyta, czy wszystko w porządku.
Wstajesz i mówisz: „Tak. Ci goście wychodzą”.
Twoja matka nie może uwierzyć w to, co słyszy. Mówi: „Wyrzuciłbyś własną matkę?” na tyle głośno, żeby usłyszał to cały korytarz. Znów stara strategia: stwórz szerszą, szerszą i na tyle publiczną scenę, żebyś przedkładał wygląd nad szacunek do samego siebie.
Ale masz już dość tej presji. „Tak” – mówisz. „A jeśli skontaktujesz się ze mną ponownie w sprawie pieniędzy, pożyczek, wniosków lub nagłych wypadków, które nie są prawdziwe, dodam do raportu nękanie”.