Mój sześcioletni syn leżał, dysząc z bólu, po tym jak jego starszy kuzyn brutalnie zepchnął go ze schodów. Kiedy chwyciłem telefon, żeby zadzwonić pod 911, mama mi go wyrwała. „Nie będziemy przez to rujnować kariery muzycznej twojego siostrzeńca” – warknęła. Cała rodzina uśmiechnęła się złośliwie, zostawiając mojego syna na pastwę losu. Odcięty przez zamieć w odosobnionej chatce, myśleli, że jestem beznadziejnie uwięziony. Nie zdawali sobie sprawy, że zapędzenie zdesperowanej matki w kozi róg to fatalny błąd…