„Chcę to zobaczyć”.
„Po co?”
Noah wyszeptał: „Z powodu wypadku”.
Czułam się sina w piersi.
Inny policjant cicho odezwał się do Hainesa.
Haines wstał. „Znaleźliśmy go. W pobliżu warsztatu. Współpracuje”.
Zaschło mi w ustach. „Chcę to zobaczyć”.
Mężczyzna siedział przy stole bez czapki. Cienkie włosy. Czerwone oczy.
Haines zawahał się. „Proszę pani…”
„Muszę”.
Skinął głową. „Nie sam”.
Zaprowadzono nas do małej sali konferencyjnej.
Mężczyzna siedział bez czapki. Cienkie włosy. Czerwone oczy. Mocno zaciśnięte dłonie. Podniósł wzrok, gdy weszłam.
„Pani Elana” – powiedział ochryple.
„Proszę nie odzywać się do dziecka”.
Słysząc moje imię na jego ustach, zadrżałam.
„Nie rozmawiaj z dzieckiem” – ostrzegł Haines.
Noah został przy mnie. „To przyjaciel Ethana”.
Przełknęłam ślinę. „Noah, idź do pani Alvarez”.
Noah oparł się o mnie. „Ale…”
„Teraz” – powiedziałam.
„Dlaczego rozmawiałeś z moim synem?”
Pani Alvarez wzięła go. Drzwi zamknęły się z ostatnim kliknięciem.
Odwróciłam się do mężczyzny. „Dlaczego rozmawiałeś z moim synem?”
Był zaskoczony. „Nie chciałam go przestraszyć”.
„Użyłeś imienia Ethana. Kazałeś mojemu synowi dochować tajemnic”.
Opadły mu ramiona. „Wiem”.
Haines powiedział: „Powiedz mi, jak masz na imię”.
„Więc znalazłeś jego szkołę”.
„Raymond” – wyszeptał.
„Dlaczego podszedłeś do tego chłopca?” – zapytał Haines.
Raymond spojrzał na swoje dłonie.
„Widziałem go na początku zeszłego tygodnia. Wygląda jak Ethan”.
Wbiłem paznokcie w dłonie. „Więc znalazłeś jego szkołę”.
Raymond skinął głową. „Świadomie podjąłem się naprawy”.
„Więc podjąłeś ryzyko”.
Uderzyła mnie bolesna reakcja. „Dlaczego?”
„Nie mogę spać. Za każdym razem, gdy zamykam oczy, jestem z powrotem w ciężarówce”. Przełknął ślinę. „Miał jakąś chorobę. Omdlenie. Omdlenie”.
„A ty nadal prowadziłeś”.
Skinął głową, a łzy napłynęły mu do oczu. „Musieli mnie zbadać. Dowody. Nie odszedłem. Nie mogłem stracić pracy”.
„Więc podjąłeś ryzyko” – powiedziałem.
„A mój syn umarł”.
„Tak” – wyszeptał. „Wciąż powtarzałem sobie, że to się więcej nie powtórzy”.
Mój głos ucichł. „A mój syn umarł”.
Twarz Raymonda zrzedła. „Tak”.
Spojrzałam na niego, czując, jak zalewa mnie fala gorąca. „I myślałeś, że rozmowa z Noah komu pomoże?”
Raymond otarł twarz rękawem. „Ja. Pomyślałem, że jeśli zrobię coś dobrego… Jeśli to pomoże ci przestać płakać… to może będę mógł oddychać”.
„Proszę pani, możemy uzyskać nakaz sądowy”.
Pochyliłam się do przodu. „Więc wykorzystałaś mojego żyjącego syna, żeby ukoić swoje poczucie winy”.
„Tak”.
„Nie masz prawa wchodzić do mojej rodziny. Nie masz prawa zdradzać mojemu synowi sekretów i nazywać go Pocieszeniem”.
Raymond cicho szlochał, spuszczając głowę.
Haines spojrzał na mnie. „Proszę pani, możemy złożyć wniosek o nakaz sądowy”.
„Kocham ją” – powiedziałam. „I chcę, żeby zabronili tego na tym terenie. I chcę, żeby zmienili regulamin szkoły”.
„Noah. Ten mężczyzna to nie Ethan”.