Dopiero dokładniejsze badanie ujawniło coś niewiarygodnego: każda z ciężarnych kobiet była w klinice dokładnie w dni, gdy dyżurowała ta sama lekarka – doświadczona ginekolog, specjalnie tam oddelegowana. Wszystkie skarżyły się na różne dolegliwości, które mogły być łatwo udawane lub wywołane.

W tajnym protokole ujawniono, że kobiety w te dni były wprowadzane w stan narkozy do odizolowanego pokoju badań „w celu rutynowych testów”. Tylko trzy osoby miały dostęp do tego pomieszczenia. Z dokumentów wynikało, że przeprowadzano tam „procedury reprodukcyjne”, co wywoływało dreszcze u wszystkich zaangażowanych.
Gdy sprawdzono konta bankowe lekarki i kierowniczki działu medycznego, wszystko stało się jasne. Kobiety z bloku Delta były tajnymi surogatkami. Bardzo zamożni ludzie płacili ogromne sumy, by ich embriony były noszone przez kobiety, które „nigdy nie mogłyby rościć sobie żadnych praw”.
System był perfekcyjnie zorganizowany: fałszywe diagnozy, narkozy, szybkie zabiegi, manipulowane dokumenty. Osadzone nie miały o niczym pojęcia. Kiedy po miesiącach pojawiły się pierwsze objawy ciąży, uważały to za coś naturalnego – kto miałby im wyjaśnić tę przerażającą prawdę?