Tego dnia, na parkingu jednej ze szkół w Polsce, nie luksus robił na nich największe wrażenie.
To godność.
I gdy Rolls-Royce powoli odjeżdżał, nikt już nie widział Carlosa Ramíreza jako „człowieka, który naprawia rzeczy”.
Od tego dnia widzieli w nim to, kim zawsze był.
Człowieka, który budził nadzieję.
A Maria, obserwując z dystansu, wyciągnęła coś, czego nigdy nie dałoby się kupić za pieniądze:
Niektórzy mężczyźni nie potrzebują drogich garniturów, żeby być gigantami.
Bo prawdziwe fundamenty nie są zbudowane z marmuru…
Są zbudowane z charakteru.