Prezes Xunty, Alberto Núñez Feijóo
„To nieprawda” – stwierdziła Emma. „Dłoń mojego dziadka drżała po pierwszym zawale serca. Widzisz te faliste linie na początku? Ale spójrz na drugą. Jest gładka. Zbyt stabilna”.
Wpatrywałam się ze zdumieniem w moją dziewięcioletnią córkę. „Zauważyłaś?”
„Widzę tych detektywów, których lubisz” – wzruszyła ramionami. „Ale mamo, jest jeszcze gorzej. Dziadek prowadził pamiętnik”.
Wcisnęła w moją stronę stos wydrukowanych stron.
3 listopada. Dee była dziś wieczorem w moim biurze i ćwiczyła mój podpis. Powiedziała, że sika. Uważa, że jestem słaba. Muszę chronić dzieci. Zwłaszcza Emmę. Christopher nie ochroni jej przed Dee.
Przeczytałam wpisy i dreszcz przebiegł mi po kościach. Martin udokumentował ambicje swojej żony, jej chciwość i narastający strach. Ostatni wpis pochodził z trzech dni przed jego śmiercią.
Cały czas robi mi specjalne napoje. Mówi, że to ziołowe herbaty na serce, ale za każdym razem, gdy je piję, czuję ucisk w piersi. Mam dość. Jutro się z nią skonfrontuję. Na wszelki wypadek wysłałam kopię tego testamentu do skrzynki pocztowej Denise. Dee nie wie.
„Mamo” – powiedziała cicho Emma. „Babcia go zabiła. I ukradła moje pieniądze. A teraz powiedziała…” „Tato, zostaw mnie tutaj”.
Spojrzałam na dowody na stole. Dowody oszustwa. Dowody morderstwa. Dowody na to, że mężczyzna wyciągnął rękę z grobu, by chronić swoją ukochaną wnuczkę.
W mojej głowie zaczął kiełkować pomysł. Był mroczny, niebezpieczny i absolutnie konieczny.
„Damy babci Dianie dokładnie to, na co zasługuje” – powiedziałam cicho. „Musimy być cierpliwi”.
„Trzy dni” – powiedziała Emma, wskazując na karteczkę na lodówce. „Tata powiedział, że wrócą za tydzień, ale w liście jest napisane: Wrócimy 2 stycznia. To da nam czas”.
Uśmiechnęłam się, ale nie był to przyjazny uśmiech. To był uśmiech kobiety, która zarządzała ekipami budowlanymi i zarabiała na życie, handlując rekinami korporacji.
„Trzy dni wystarczą, partnerko” – powiedziałam jej. „Trzy dni, żeby spalić jej królestwo”.
Rozdział 2: Czarna Wdowa
Spędziłyśmy Wigilię przygotowując autentyczną kolację wigilijną: spaghetti z sosem. Konserwy, ale mnóstwo czosnkowego pieczywa. Emma rozmawiała, gdy gotowałyśmy, wypełniając ciszę w domu rozmowami o szkole i przyjaciołach. Ale pod tą powierzchnią widziałam rany. Pozostałości.
Po kolacji położyłam ją do łóżka. Ścisnęła naszyjnik z kompasem, który jej dałam, żebyś zawsze mogła mnie znaleźć, i spojrzała w górę ze zmęczeniem.
„Mamo? Będziemy mieli kłopoty?”
„Nie, jeśli zrobimy wszystko dobrze” – obiecałam. „Jutro idziemy do pracy”.
Siedziałam w ciemnym pokoju, ekran laptopa świecił mi na niebiesko przed oczami. Zalogowałam się na konto w skrzynce pocztowej. W połowie października otrzymałam paczkę od Martina Lestera. Byłam w jakimś odległym miejscu i jej nie sprawdziłam.
Wtedy zaczęłam szukać informacji o Dianie Lester.
Znałam ją jako zimną, troskliwą kobietę o mojej pozycji społecznej. Ale internet ujawnił poziom, którego nie zauważyłam. Przeszukałam rejestry publiczne. Martin był jej trzecim mężem.
Mąż nr 1: Zginął w wypadku na łodzi. Wypłata z ubezpieczenia na życie: Wysoka.
Mąż nr 2: Zginął na skutek nagłego zatrzymania krążenia. Wypłata z ubezpieczenia na życie: Wysoka.
Mąż nr 3: Martin. Zawał serca.
Ma swój własny typ, pomyślałam, czując mdłości ściskające mnie w żołądku.
Potrzebowałam pomocy. Wyciągnęłam telefon i napisałam SMS-a do Glenna, emerytowanego ochroniarza, z którym pracowałam lata temu na niebezpiecznym placu budowy w Wenezueli. Był człowiekiem, który potrafił znaleźć igłę w stogu siana – o ile ten stog siana był cyfrowy.
Wymagane dokładne sprawdzenie przeszłości. Możliwe oszustwo/seryjne morderstwo. Akta osobowe.
Odpowiedź Glenna przyszła trzy minuty później. Świąt Bożego Narodzenia, Denise. Mam nadzieję, że wszystko w porządku.
„Chodzi o mojego syna” – odpowiedziałam.
W tej sprawie. Podaj nazwisko.
Wyraźnie, to jest izolacjonizm
O 15:00 Glenn przysłał mi akta. Diana miała długi hazardowe, i to niemałe. Ponad 150 000 dolarów w kasynie w Oklahomie. Polisa na życie Martina kosztowała 5 500 000 dolarów, ale odszkodowanie nie zostało jeszcze wypłacone, ponieważ firma ubezpieczeniowa opóźniła dochodzenie.
To był dla niej punkt zwrotny. Rozpaczliwie potrzebowała pieniędzy.