Kiedy się zaręczyłam, mama poprosiła, żebym pokazała jej pierścionek. Uniosła go do światła i zaśmiała się: „Czy to ten, na który go stać? Twój ojciec wydał na mnie trzymiesięczną pensję”. Potem zwróciła się do mojej siostry: „Pokaż mu jeszcze raz”. Mój narzeczony był tuż za nią. Słyszał każde słowo. To, co zrobił następnego ranka, nic jej nie kosztowało. Ale… kosztowało mamę wszystko, co ceniła.

Vivien machnęła lekceważąco ręką. „Jakież to kreatywne. W każdym razie, już zaczęłam sporządzać listę gości na przyjęcie w Pinecrest Country Club. Osiemdziesiąt osób. Będziemy potrzebować profesjonalnej florystki, żeby odwrócić uwagę od… skromności okazji”.

Wyszliśmy, gdy tylko deser został spuszczony. Droga powrotna do naszego apartamentu upłynęła w ciszy przez piętnaście minut.

 

Następny »
Następny »