Droga do rezydencji Kinga przypominała marsz na pole bitwy. Wygładziłem szorstki materiał bluzki Jenny, tej zapiętej pod samą brodę, by ukryć grzechy tchórza. Miałem jej klucze, obrączkę i dekadę opiekuńczej furii wrzącą pod skórą.

Tydzień później wróciłem na obrzeża Riverside. Zaparkowałem samochód półtora kilometra dalej i przeszedłem przez las do granicy Silver Pines.

Jenna czekała przy wejściu dla obsługi, ubrana w szary sweter. Wyglądała inaczej. Cisza w ośrodku, regularne posiłki i bezpieczeństwo murów rozpaliły w jej oczach iskrę, której nie widziały od lat.

„To już koniec?” – zapytała spokojnym głosem.

„On jest w więzieniu, Jenna. Jego matka i siostra zniknęły. Dom jest na twoje nazwisko, a ja wyczyściłam jego „skrytki”. Ty i Mia macie dość, żeby zniknąć i zacząć od nowa.”

Podałem jej kluczyki i telefon jednokrotnego użytku, który kupiłem.

„A co z tobą, Ave?” wyszeptała, patrząc na placówkę. „Wracasz tam?”

Spojrzałam na białe ściany. Pomyślałam o ogniu, który płonął we mnie. To już nie była wściekłość. To był spokój. Zrobiłam to, do czego się urodziłam: chroniłam swoją siostrę bliźniaczkę.

„Nie wrócę, żeby zostać więźniem” – powiedziałem z uśmieszkiem. „Wracam, żeby dokończyć moją „rehabilitację”. Moi prawnicy twierdzą, że biorąc pod uwagę moje „ostatnie postępy”, będę legalnie wolny za sześć miesięcy. A kiedy to nastąpi, znajdę cię”.

Przytuliliśmy się – dwie połówki tej samej duszy, wreszcie całe.

Jenna skierowała się do samochodu, do Mii, do życia, w którym nigdy więcej nie będzie musiała zapinać kołnierzyka pod samą brodę. Odwróciłam się i ruszyłam w stronę bramy, lekko utykając, by naśladować teczkę „Avery”, z zadowolonym uśmiechem na twarzy.

Świat uważał Avery Collins za najniebezpieczniejszą. I mieli rację. Ale nigdy nie zdali sobie sprawy, że najgroźniejszą rzeczą na świecie nie jest potwór, a siostra, która nie ma już nic do stracenia.

Aby czytać dalej, kliknij (DALEJ) poniżej!

Aby czytać dalej, kliknij (DALEJ) poniżej!

Następny »
Następny »