Rozdział 1: Pudełko czwartkowe
Przesyłka dotarła w czwartek, dzień zazwyczaj zarezerwowany na nudne rzeczy z podmiejskiego życia – rachunki za media, gazetki sklepowe i odległy warkot kosiarki sąsiada. Było to brązowe pudełko, lekko zgniecione w prawym górnym rogu, jakby ktoś nie przejmował się jego zawartością. Ale etykieta – to ona zaparła mi dech w piersiach. Pismo mojej matki było nie do podrobienia: staranne, eleganckie, a zarazem dziwnie pochylone, które zarezerwowała dla oficjalnych zaproszeń i pasywno-agresywnych kartek świątecznych.
„Maya, patrz!” – zawołałam, a mój głos nie zdradzał nagłego ucisku w piersi. „Paczka od babci i dziadka”.
Promowana treść